Google Website Translator Gadget

Obserwatorzy

Wpisz nazwę potrawy i kliknij wyszukaj albo kliknij w interesującą Cię etykietę.

wtorek, 31 maja 2016

Nalewka "Łzy mahometa"

Nalewki lubię robić i nastawiam je często z najróżniejszych owoców.
Szkoda że tak długo się na nie czeka.
Tym razem spotkałam przepis Jarosława Haszka i nalewkę o nazwie "Łzy Mahometa".
Jak autor tłumaczy nazwał ją tak ponieważ wyznawcy islamu nie piją trunków i pozostaje im tylko płacz.
Nie wiem czy to fajne wytłumaczenie ale z autorem się nie dyskutuje.
Natomiast nalewkę mogę z czystym sumieniem polecić, jest aromatyczna i delikatna zarazem.
Moja jeszcze dojrzewa, wklejam tylko zdjęcia z obróbki natomiast zaraz jak dojrzeje i stanie się pięknie klarowna i dobra do spożycia wkleję zdjęcia gotowej.
Upominając pytania strąki chleba świętojańskiego można zakupić np. w sklepie Smirna.
Nalewka "Łzy Mahometa".
 
            
                   Składniki:
  • 250 g suszonych fig
  • 250 g rodzynków
  • 100 g strąków chleba świętojańskiego
  • 100 g daktyli
  • 2 litry spirytusu rektyfikowanego 95%
  • 6 szklanek źródlanej wody
  • 1 szklanka deserowego wina gronowego
  • 2 szklanki cukru trzcinowego
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
Wszystkie bakalie wrzuciłam do słoja, strąki chleba świętojańskiego połamałam na kawałki.
Zalałam całość spirytusem i 2 szklankami wody, zakręciłam słój i pozostawiłam na miesiąc.
Codziennie potrząsałam słojem.
Następnie przecedziłam i płyn przefiltrowałam a bakalie zalałam gorącą wodą do wysokości owoców, pozostawiłam je na 3 dni.
Potem je odcedziłam, przefiltrowałam i dodałam do poprzedniego płynu a owoce ponownie zalałam do wysokości bakalii gorącą wodą, pozostawiłam na 2 godziny i ponownie odcedziłam, przefiltrowałam i dodałam do płynu wcześniej odcedzanego.
Dodałam też do słoja wino deserowe.
Resztę wody czyli 4 szklanki wlałam do garnka, zasypałam cukrem i gotowałam aż cukier się rozpuścił, ostudziłam, dodałam sok z cytryny.
Ostudzony syrop połączyłam z wcześniejszym płynem w dużym słoju i odstawiłam do dojrzewania na pół roku.
Po tym czasie zleję ją znad osadu i przefiltruje i będzie gotowa do picia.
Na zdrowie!
Przepis Jarosław Haszek
"Podróże małe i duże"
Margarytki

2 komentarze:

  1. Chyba nastawię taką nalewkę. Same owoce kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z owoców już potem nic nie zostanie ale nalewka pyszna.

      Usuń

Miło że mnie odwiedziłeś....zostaw po sobie ślad.
Anonimie-podaj swoje imię.
Jeśli podoba Ci się mój blog to proszę dodaj go do obserwowanych.
Dziękuję i zapraszam ponownie.

Blogger Tips and TricksLatest Tips And TricksBlogger Tricks